Image Map
Teraz jest N sie 25, 2019 6:53 pm

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt kwi 06, 2004 10:52 am 
Chciałbym dowiedzieć się, jakie są szanse na znalezienie pracy w swoim zawodzie. Czy w grę wchodzi jedynie praca w supermarkecie i rozdawanie ulotek, czy można też znaleźć coś bardziej ambitnego. Jak może to się przedstawiać w moim prypadku? Jestem analitykiem finansowym (pracuję w biurze maklerskim) z 3-letnim doświadczeniem.
Dziękuję za odpowiedzi! :)


Góra
  
 
PostNapisane: Pn kwi 19, 2004 7:39 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pn gru 08, 2003 9:59 am
Posty: 241
Lokalizacja: Brisbane
Kurczak napisał(a):
Chciałbym dowiedzieć się, jakie są szanse na znalezienie pracy w swoim zawodzie. Czy w grę wchodzi jedynie praca w supermarkecie i rozdawanie ulotek, czy można też znaleźć coś bardziej ambitnego. Jak może to się przedstawiać w moim prypadku? Jestem analitykiem finansowym (pracuję w biurze maklerskim) z 3-letnim doświadczeniem.
Dziękuję za odpowiedzi! :)


wejdz na www.seek.com.com.au i przejrzyj oferty pracy. da Ci to rozeznanie na rynku pracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lip 08, 2004 6:34 am 
> "wejdz na www.seek.com.com.au..."

Nie da zadnego rozeznania jesli chodzi o bardziej ambitne prace. To sa stanowiska dla Autralijczykow albo co najmniej rezydentow (zreszta najczesciej pisze to w stopce ogloszenia). Student w Sydney ma male szanse znalezienie lepszej pracy (jest kilka powodow).
Z wszytskich moich znajomych - studentow znam tylko dwie osoby, ktore robia cos innego niz kelnerowanie czy praca w kuchni.

Pozdrawiam,

K.Polak


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 09, 2004 12:12 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pn gru 08, 2003 9:59 am
Posty: 241
Lokalizacja: Brisbane
[quote="K.Polak"]> "wejdz na www.seek.com.com.au..."

Nie da zadnego rozeznania jesli chodzi o bardziej ambitne prace. To sa stanowiska dla Autralijczykow albo co najmniej rezydentow (zreszta najczesciej pisze to w stopce ogloszenia). Student w Sydney ma male szanse znalezienie lepszej pracy (jest kilka powodow).
Z wszytskich moich znajomych - studentow znam tylko dwie osoby, ktore robia cos innego niz kelnerowanie czy praca w kuchni.

To w koncu jestes studentem czy analitykiem? bo to nie jedno i to samo.
Informacja pod kazda oferta mowi ze MASZ MIEC POZWOLENIE NA PRACE a nie byc rezydentem, czy Australijczykiem.
Seek to portal do ktorego splywaja niemalze wszystkie oferty pracy ukazujace sie w AU. Jesli nie widzisz tam ambitnych stanowisk... no to trudno..
Z drugiej strony jesli szukasz zatrudnienia jako student to nie oczekuj ze ktos Ci wezmie na analityka. Tutaj rynek pracy troche inaczej wyglada.
pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 09, 2004 6:31 am 
WALLABY - czasem cos napisze

Dołączył(a): Wt gru 16, 2003 10:47 pm
Posty: 29
Lokalizacja: Adelaida teraz Edinburgh
A ja myle ze jesli wladasz biegle angielskim, jestes operatywny i faktycznie jestes dobry w tym co robisz to masz szanse na rozne prace (rowniez te ambitne - cokolwiek to znaczy), pod warunkiem ze masz czas na prace, co jest trudne dla studenta (nieszczesny limit 20 godzin)[/list]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So lip 10, 2004 3:53 am 
>To w koncu jestes studentem czy analitykiem? bo to nie jedno i to samo.
>Informacja pod kazda oferta mowi ze MASZ MIEC POZWOLENIE NA >PRACE a nie byc rezydentem, czy Australijczykiem.

1. Beda studentem tez masz pozwolenie na prace. Co wcale nie znaczy, ze ktos powaznie bedzie rozwazal Twoja osobe jesli jestes na wizie studenckiej.

2. W 90% ogloszen jest notka "Australian Residents or WORK VISA holders ONLY" co, biorac pod uwage konkurencje na rynku pracy, mentalnosc pracodawcow, wzgledy praktyczne, oznacza zatrudnienie dla obywatela, rezydenta lub w najlepszym wypadku osobe przyjezdna z working visa.

Moj komentarz tyczyl sie studentow, ktorzy tu przyjezdzaja i probuja znalezc prace. Ten pomysl na przyjazd do Australii w celu znalezienia pracy jest najgorszy. Pisze o wizie w studenckiej, bo takie rady sa dawane przez agencje w Polsce (wiem to z mojego i moich przyjaciol doswiadczenia), nie bede wymienial nazwizsk i nazw.

>Seek to portal do ktorego splywaja niemalze wszystkie oferty pracy >ukazujace sie w AU. Jesli nie widzisz tam ambitnych stanowisk... no to >trudno..

Sledze seek, mycareer, careerone etc od ladnych pary lat.

Widze i wiem jak to wyglada w mojej firmie, jak rowniez innych. Po zlozeniu ogloszenia typu "dam prace", splywa mnostwo odpowiedzi, z czego Ci ktorzy sa tu studentami w Australii zazwyczaj sa odrzucaci na samym poczatku.

>Z drugiej strony jesli szukasz zatrudnienia jako student to nie oczekuj >ze ktos Ci wezmie na analityka. Tutaj rynek pracy troche inaczej >wyglada.

Otoz to. Jesli ktos chce szukac pracy w Australii na powaznie to ma dwa wyjscia.

1. Dzialac na odleglosc, przez internet lub poczte. Wysylac swoje portfolio. Jesli firma bedzie zainteresowana, skontaktuje sie, zalatwi vize. To jest droga najbezpieczniejsza. Nie ryzykujesz niepotrzebnie pieniedzy na bilet, kosztu utrzymania tutaj itd. Ale z mojego doswiadczenia wynika, ze jest to metoda malo skuteczna. Jak bylem jeszcze w Polsce liczba odpowiedzi byla praktycznie rowna 0. Dodtakow, nawet jak ktos Cie bedzie chcial to jak przeprowadzi z Toba rozmowe kwalifikacyjna? Ci co sa na miejscu od razy wygrywaja.

2. Postarac sie o working visa, przyjechac tu i szukac aktywnie. Ryzyko wieksze, ale tez szanse sa troche wieksze.

Pozdrawiam,

K.Polak


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So lip 10, 2004 4:03 am 
>A ja myle ze jesli wladasz biegle angielskim, jestes operatywny i >faktycznie jestes dobry w tym co robisz to masz szanse na rozne prace >(rowniez te ambitne - cokolwiek to znaczy), pod warunkiem ze masz >czas na prace, co jest trudne dla studenta (nieszczesny limit 20 godzin)

Tak myslisz? Przyklad z podworka. Jestes w Polsce architektem, z kilkuletnim doswiadczeniem, jestes dobry, masz polskie wyksztalcenie, praktyke w Polsce i moze gdzies w Europie, chcesz przyjechac do Australii, zalatwiasz sobie wize, przyjezdzasz i zaczynasz szukac pracy. Jak myszlisz, jakie masz szanse? Pewnie myslisz ze duze, bo znasz angielski, jestes bystry i operatywny.

Sprowadze Cie na ziemie. W tej chwili, z tego co mi wiadomo, a obracam sie troche w tym srodowisku, w Sydney jest 5000 architektow bez pracy.

Kubel zimnej wody numer dwa: wejdz na www.mycareer.com.au, wpisz zawod "architekt" i zobacz ile ci ogloszen wypadnie z ostatnich dwoch tygodni. Jak myslisz, komu zaoferuja ta prace, przyjezdnemu, czy Australijczykowi z tutejszym doswiadczeniem?

Nie chce nikogo straszyc. Mowie tylko, ze nie jest latwo znalezc prace w Australii, trzeba do tego podchodzic z glowa i najpierw zrobic dobry wywiad. Do czego wlasnie sluzy to archiwum.

Pozdrawiam,

K.Polak


Pozdrawiam,

K.Polak


Góra
  
 
 Tytuł: "archiwum"
PostNapisane: Pn lip 12, 2004 12:17 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pn gru 08, 2003 9:59 am
Posty: 241
Lokalizacja: Brisbane
Nie chce nikogo straszyc. Mowie tylko, ze nie jest latwo znalezc prace w Australii, trzeba do tego podchodzic z glowa i najpierw zrobic dobry wywiad. Do czego wlasnie sluzy to archiwum.

To nie jest archiwum tylko FORUM.

Poza tym na calym swiecie jest tak ze jak nie ma pracy w danym zawodzie to ludzie przekwalifikowuja sie. to jest calkiem normalne. tak jest tez w Australii gdzie ludzie przenosza sie do innych miast za praca.

Co do architektury, to jest to tak bardzo specyficzny zawod i wiadomo ze jako przyjezdny nie masz szans, chocby zreszta ze wzgledu na specyfike australijskich domow, ktora jest bardzo rozna w regionach Au.
Przyklad z Sydney nie jest dobrym przykladem. Jesli sledzisz strone rzadowa dotyczaca migracji jak i tutejsze watki to na pewno czytasz tez o probach zniechecania ludzi przyjezdnych do osiedlania sie w Sydney.
Nastepne pytanie nasuwa mi sie: skoro nie ma pracy dla architektow australijskich to czemu Ty ja masz znalezc?

Przyjezdzajac tutaj jako emigrant nie masz zagwarantowanej pracy. Musisz wiec wykazac sie sprytem jesli chodzi o znalezienie pracy. A takich chwytow jest sporo, pod warunkiem ze nie przyjezdzasz tutaj i nie chcesz zarabiac kroci po pierwszych tygodniach pobytu. Z migracja jest tak jak z szukaniem pracy zaraz po studiach. Najciezszy jest ten pierwszy raz. Bedziesz dobry, to znajdziesz ja.

pozdrawiam
Katarzyna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lip 12, 2004 5:44 am 
> Z migracja
>jest tak jak z szukaniem pracy zaraz po studiach. Najciezszy jest ten >pierwszy raz. Bedziesz dobry, to znajdziesz ja.

Tobie sie udalo, mi sie udalo, komus tam jeszcze sie udalo, 1000 innym rownie zdolnym albo i zdolnieszym ludziom sie nie udalo.

Czlowiek zadal na poczatku pytanie, jakie ma szanse na rynku pracy. Ktos mu odpowiedzial, ze niech sobie poszuka na seeku, to mu da rozeznanie. Jak powiedzialem, nie da mu zadnego rozeznania, bo ten czlowiek nie wie, jak wyglada rynek pracy. Dodatkowo, pewnie bedzie przyjazd zalatwial przez agencje, ktora nie jest organizaja charytatywna i prawie na pewno zaproponuje mu najlepsza/najbardziej dochodawa dla niej droge przyjadu - wykupienie studiow.

Ja napisalem mu, jakie problemy moze tu spotkac i dlaczego rzeczywistosc nie jest tak rozowa, jak to wyglada z Polski (co nie znaczy, ze jest zupelnie zle). Po to, ze zanim zdecyduje sie na taki krok i wyda dziesiatki tysiecy pln, mial jakis strzep informacji.

Moje zdanie na temat dostepnosci pracy w dziedzinach, w ktorych ja sie obracam, w Australii juz wyrazilem. Ty masz inne. Do niego nalezy oszacowanie, ktorego zdania sie sluchac.

>Co do architektury, to jest to tak bardzo specyficzny zawod

Architektura to byl przyklad. Tak samo jest z innymi dziedzinami, jak IT, grafika komputerowa etc etc. Nie wiem, jak jest z marketingiem, finansami, przyznaje, ale biorac pod uwage ilosc szkol, to rynek jest raczej zawalony, wiec to ja sie powinienm zapytac, po co maja przyjac analityka finansowego z Polski skoro tu specjalistow jest zatrzesienie? Co drugi skonczyl biznes, ksiegowosc czy cos podobnego.

> Przyklad z Sydney nie jest dobrym przykladem.

Wiem, jaka jest sytuacja w Sydney. Jesli mowisz, ze w innych miastach jest lepiej, to juz jakis plus dla pytajacego. Kolejna informacja.

>A takich chwytow jest sporo, pod warunkiem ze nie przyjezdzasz tutaj i >nie chcesz zarabiac kroci po pierwszych tygodniach pobytu.

Ja bym powiedzial, ze na zarabianie kroci to ma male szanse po miesiacach, a nawet latach pobytu ;-)

Pozdrawiam,

K.Polak


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 14, 2004 12:24 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pn gru 08, 2003 9:59 am
Posty: 241
Lokalizacja: Brisbane
Tobie sie udalo, mi sie udalo, komus tam jeszcze sie udalo, 1000 innym rownie zdolnym albo i zdolnieszym ludziom sie nie udalo.

nie moge powiedziec jeszcze ze mi sie udalo. jestem tutaj 4 miesiace. sukces nastapi wtedy jak osiade tutaj na dobre i bede sie czuc jak u siebie. ciezko powiedziec czy sie komus udalo przed przynajmniej rokiem pobytu na prawach rezydenta.

Czlowiek zadal na poczatku pytanie, jakie ma szanse na rynku pracy. Ktos mu odpowiedzial, ze niech sobie poszuka na seeku, to mu da rozeznanie. Jak powiedzialem, nie da mu zadnego rozeznania, bo ten czlowiek nie wie, jak wyglada rynek pracy. Dodatkowo, pewnie bedzie przyjazd zalatwial przez agencje, ktora nie jest organizaja charytatywna i prawie na pewno zaproponuje mu najlepsza/najbardziej dochodawa dla niej droge przyjadu - wykupienie studiow.

Pamietaj ze studenci przyjezdzaja korzystajac z Australink wiec nie powinienes komentowac tego...

A i owszem da rozeznanie. Czlowiek zobaczy jaki wymagania stawia sie na danym stanowisku, jakie obowiazki sie wykonuje i moze sobie odpowiedziec na pytanie czy spelnia je wszystkie i czy jest po co jechac.

Ja napisalem mu, jakie problemy moze tu spotkac i dlaczego rzeczywistosc nie jest tak rozowa, jak to wyglada z Polski (co nie znaczy, ze jest zupelnie zle). Po to, ze zanim zdecyduje sie na taki krok i wyda dziesiatki tysiecy pln, mial jakis strzep informacji.

Sluchaj, Ty piszesz o podobno zlej sytuacji kraju w ktorym srednia bezrobocia to 3%!! Piszesz to do ludzi w ktorych kraju jest 21% bezrobocia, wiec o czym tu mowa?

po co maja przyjac analityka finansowego z Polski skoro tu specjalistow jest zatrzesienie? Co drugi skonczyl biznes, ksiegowosc czy cos podobnego.

Narzekanie... to takie polskie... taki nasz wrodzony pesymizm... a wystarczy zakasac rekawki i cos zrobic...
I pisze to z miasta w ktorym jest 5.8% bezrobocia, a mnie emigrantke po 4 wyslanych CV zaproszono na interview...
Wiec co z tego ze maja swoich specjalistow? Tutaj emigranta troche inaczej sie traktuje. nie jak czarna owce. i nie ma zadnego podejscia ze jak jestes emigrantem to nie dostaniesz pracy. To co napisal inny kolega, jesli mowisz plynnie po angielsku i jestes dobry w tym czym jestes to znajdziesz prace...

Ostatnia sprawa to to, ze nie kazdy sie nadaje do emigrowania. Do tego trzeba miec silna psychike. Jesli ktos wyjezdza zupelnie sam, albo jako glowa rodziny to musi byc bardzo samodzielny, sprytny i MUSI potrafic poradzic sobie w kazdej sytuacji.

A wtedy osiagnie sukces. I nieprawda jest ze jako emigrant nie dostane pensji takiej jak tutejsi. Wchodzac na rynek mam takie same prawa jak inni.

Twoje odpowiedzi sa tak zawile ze nie wiem czy piszesz je z Au czy z Polski, ale z takim pesymizmem to w Au daleko sie nie zajedzie...

pzdrawiam zimowo ze slonecznego Brissie
Kasia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 14, 2004 12:32 pm 
>nie moge powiedziec jeszcze ze mi sie udalo. jestem tutaj 4 miesiace
> sukces nastapi wtedy jak osiade tutaj na dobre i bede sie czuc jak u
>siebie.

Ok. czyli Twoje argumenty, wyglada na to, wynikaja raczej z wielkiego optymizmu niz rzeczywiscie doswiadczenia.

>A i owszem da rozeznanie. Czlowiek zobaczy jaki wymagania stawia sie
>na danym stanowisku, jakie obowiazki sie wykonuje i moze sobie
>odpowiedziec na pytanie czy spelnia je wszystkie i czy jest po co jechac.

Wiec jeszcze raz powtorze, standardowe ogloszenie z seeka, mycareer etc nic mu nie powie. Bo nie zna warunkow, jakie tutaj panuja. Z ogloszeniu znajdzie tylko informacje, ze potrzeba takcih ai takich umiejetnosci, tyle i tyle lat doswiadczenia i prawa do pracy.

M.in. po to jest to forum. Zeby znalezc co sie kryje pod ogloszeniami. Mam nadzieje, ze po to.

>Sluchaj, Ty piszesz o podobno zlej sytuacji kraju w ktorym srednia
>bezrobocia to 3%!! Piszesz to do ludzi w ktorych kraju jest 21%
>bezrobocia, wiec o czym tu mowa?

Po pierwsze nie 3%, a prawie 5.7%. Po drugie te 5.7% dotyczy Australijczykow. Do liczenia bezrobocia nie wlicza sie wszytskich przebywajacych tu chwilowo, np studentow. A tak sie sklada, ze studentow w Australii jest zatrzesienie. I nie bardzo mnie obchodzi argument, ze oni sa tu zeby placic, a nie zarabiac. Kazdy musi miec przychod, musi z czegos zyc i miec jakas prace. I kazdy kto tu przyjezdza w poszukawaniu pracy, liczy na to ze bedzie pieniadze zarabial, a nie wydawal. A jesli juz mowimy o nie-Australijczykach i nie-rezydentach to gdzies mi sie obilo o uszy, ze jest to prawie 20%.

>Narzekanie... to takie polskie... taki nasz wrodzony pesymizm... a
>wystarczy zakasac rekawki i cos zrobic...

Nie, myslisz sie. To jest realna ocena sytuacji. Jak sobie ktos mysli, ze przyjedzie do Australii i od razu znajdzie prace przez agencje czy z ogloszenia, bo jest przeciez specjalista, ma zdolnosci, zna agielski, jest obrotny, itd itp, to moze sobie tak myslec, co i tak nie zmienie faktu, ze najprawdopodobniej bedzie pracowal w kuchni lub jakies restauracji.

Tak jak pisalem, to ze kilku osobom sie udalo, jeszzce nc nie znaczy, bo 1000 innym sie nie udalo.

>I pisze to z miasta w ktorym jest 5.8% bezrobocia, a mnie emigrantke
>po 4 wyslanych CV zaproszono na interview...

Interview to interview. Az tyle i tylko tyle. Za jakis czas zapytam sie Ciebie, po ilu rozmowach kwalifikacyjnych znalazlas sobie wymarzona prace?

Tip: srednia w Sydney, w zasadzie niezaleznie od dziedziny (oczywiscie nie mowie of pracy fizycznej), to okolo 200-300 wyslanych resume i na ta liczbe nie wiecej jak 4-6 inteview. Powtorze znowu, to jest moje doswiadczenie i moich znajomych, Australijczykow i nie-Australijczykow. No chyba, ze wszyscy, ja i moi znajomi jestesmy jacys tacy nieobrotni ;-)

>To co napisal inny kolega, jesli mowisz plynnie po angielsku i jestes
> dobry w tym czym jestes to znajdziesz prace

To sa warunki koniecznie, ale nie wystarczajace.

> A wtedy osiagnie sukces. I nieprawda jest ze jako emigrant nie dostane > pensji takiej jak tutejsi

Zgadza sie, dokladnie tak bedzie. Jak juz trafia na ta jedna, jedyna szanse, po wyslaniu pol tysiaca resume i kilkunatu interview.

Wlasnie ten maly problem ma 99% imigrantow, nie moga trafic. Do tego czasu musza zadowolic sie ta mniej ambitna praca. I tak sie jakos skladam, ze ta mniej ambitna praca zostaje im na dluzej niz rok czy dwa.

Stad tyle magistrow z Polski pracuje w kuchni czy roznosi ulotki.

Zastanow sie chwile, dlaczego czlowiek, ktory rozpoczal ten watek zadal pytanie: "Czy w grę wchodzi JEDYNIE praca w supermarkecie i rozdawanie ulotek...?". Moze dlatego, ze jest to sytuacja znaczacej wiekszosci Polakow (i nie tylko), ktorzy tutaj przyjechali za praca, jako studenci, czy nie-studenci? Jak sadzisz?

>Twoje odpowiedzi sa tak zawile ze nie wiem czy piszesz je z Au czy z
>Polski, ale z takim pesymizmem to w Au daleko sie nie zajedzie...

Z Australii. Okres rozowych okularow mam juz za soba ;-)
Niemniej calkiem daleko "zajechalem". Szkoda tylko, ze moim znajomi nie maja jakos okazji tez tak zajechac.

>Pamietaj ze studenci przyjezdzaja korzystajac z Australink wiec nie
>powinienes komentowac tego...

Dlaczego nie? Czy to jest rzecz do ukrycia?


Pozdrawiam,

K.Polak


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lip 14, 2004 8:25 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pn gru 08, 2003 1:07 pm
Posty: 135
Lokalizacja: Adelaide
Moim zdaniem takie wywody troche nie maja sensu.
Przeciez odrazu widac po samej liscie SOL jakich ludzi potrzebuje ten kraj, oczywiscie ze w wiekszosci robotnikow.Najczesciej smiac mi sie che jak ktos zaczyna rozmowe od tego ze on skonczyl studia o trudno wypowiadalnych specjalnosciach dla zwylego czlowieka i ze on jest najwarzniejszy,najmadrzejszy a inni to robole(niestety w polsce to brzmi jak tytul szlachecki i czasami ludzie nie potrafiacy pisac po polsku lecz aby nadazyc za trendem tez sie chwytaja za nauke tylko poto aby miec papierek).Wlasnie w takim kraju jak AU okazuje sie ze to nie jest zupelnie prawda.Ale jesli ktos studiuje nie mozna tego negowac oczywiscie to jest dobry sposob myslenia, jednak moim zdaniem zly jest wtedy kiedy mysli ze bedzie siedzial za biurkiem i patrzyl na zegarek kiedy bedzie lunch.Ludzie zejdzcie troche na ziemie i zacznijcie myslec tak jak mysla ludzie pracy.Ja osobiscie nie widze nic w tym zlego zeby np. taki pan inzynier budownictwa zaczal prace jako pomocnik murarza (no przeciez fach podobny) jesli naprawde chce wyjechac z polski i zmienic swoje zycie to powinien byc gotowy na kazda opcje. Wlasnie dlatego wielu ludzi po studiach doznaje zawodu przyjezdzajac do AU myslac ze tu sie czeka na "fachowcow z papierkiem".Ciekawy jestem czy klasa robotnicza tez ma takie problemy.Pewnie o wiele mniejsze dlatego ze w porownanu z polska zwykla praca kierowcy moze dac wystarczajace zasoby na prowadzenie dosyc dobrego zycia.
Pozdrawiam
ps. co do narzekania to polacy sa w tym najlepsi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: veto
PostNapisane: Cz lip 15, 2004 12:02 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pt gru 12, 2003 12:57 am
Posty: 613
Czy wszystkim w Sydney brakuje optymizmu? Piszesz, ze okres rozowych okularow masz za soba- super. Ale rozejrzyj sie jeszcze szerzej i zobacz co Australia, w porownaniu z Polska np ma Tobie do zaoferowania.
Oto moje argumenty, ktore wynikaja z mojego dosw:
Ja przyjechalam tu dwa lata temu jako "independent skilled" emigrant. Prace W SWOIM ZAWODZIE znalazlam po wyslaniu okolo 30 resume, po okolo miesiacu szukania. Dodam ze za calkiem dobre pieniadze- powyzej sredniej krajowej w kazdym razie. Po roku, kiedy nabralam tutejszego dosw a praca mi sie znudzila, zmienilam ja na inna- ciekawsza i lepiej platna (wyslala zaledwie kilka CV, a prace znalazla mi agencja rekrutacyjna, ktora wysylala mnie na interview).
W Polsce moglam tylko marzyc o takim traktowaniu mnie jako poszukujacego pracy!
"Jak sobie ktos mysli, ze przyjedzie do Australii i od razu znajdzie prace przez agencje czy z ogloszenia, bo jest przeciez specjalista, ma zdolnosci, zna agielski, jest obrotny, itd itp, to moze sobie tak myslec, co i tak nie zmienie faktu, ze najprawdopodobniej bedzie pracowal w kuchni lub jakies restauracji." - Nie wierze , ze osoba spelniajace wymienione warunki trafi do pracy w kuchni. Sorry, po prostu nie wierze. Jesli tak jest to brakuje mu ktoregos z tych elementow.
Dalej uwazam tez , ze poszukiwanie pracy to bardzo trudny i zlozony proces do ktorego nalezy sie BARDZO PRZYGOTOWAC a nawet sporo w to zainwestowac. Profesjonalne CV, techniki interview, zebranie maximum informacji o firmie i ludziach tam pracujacych, etc- czynnikow jest naprawde wiele. Problem malkontentow wynika najczesciej ze zbyt wygurowanych oczekiwan przed przyjazdem do AU (tez to przerabialam, wiec wiem o czym pisze). Praca nie lezy tu na chodniku, trzeba sie WYSILIC aby ja znalezc. Ale wysilek ten bardzo sie oplaci, bo zamiast wyladowac w kuchni za 20 tys rocznie znajdziesz prace w tym co umiesz i lubisz robic za kilkukrotnie wyzsza pensje.
Zgadzam sie z jedna rzecza o ktorej wspomniales: ze forum to powinno wyrazac wszystkie opinie, bez owijania w bawelne czy ukrywania faktow.

Wytrwalym polecam przeczytanie o moich dosw w poszukiwaniu pracy- mam nadzieje ze znajdziecie tam cos nowego, co mozecie wykorzystac:

http://zycie.australink.pl/texty/PS%20S ... dcinek%208

Bardzo chetnie uslysze tez inne opinie- osob ktore przeszly z sukcesem proces rekrutacji, ktore moga sie podzielic dosw.
pozdrawiam, m


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 16, 2004 1:19 am 
>Czy wszystkim w Sydney brakuje optymizmu? Piszesz, ze okres
>rozowych okularow masz za soba- super.


Pisze o Sydney, bo w Sydney mieszkam. I nie zarzucaj mi pesymizmu, bo pisze jak jest. To, ze moja narodowosc jest polska, nie znaczy jeszcze, ze musza we mnie wsiaknac wszytskie nasze narodowe przywary.

Jesli piszesz, ze tak latwo jest znalec prace, to pisz, ze latwo jest znalezc w Melbourne, czy Brisbane. czy gdziekolwiek mieszkasz To da obraz sytuacj iw Australii, zamiast bezpodstawnie podwazac moja opinie. No chyba, ze probowalas szukac pracy w Sydney, w dziedzinach, ktore wymienilem i wiesz od podszewki jak to wyglada.

>Ale rozejrzyj sie jeszcze szerzej i zobacz co Australia, w porownaniu z
>Polska np ma Tobie do zaoferowania.

Powtorze to jeszcze raz. W Austalii jest latwiej znalezc prace, co nie znaczy, ze wszyscy ktorzy tu przyjda ja znajda. I jest to proces zazwyczaj bolesny.

> Prace W SWOIM ZAWODZIE znalazlam po wyslaniu okolo 30 resume,
> okolo miesiacu szukania.

To albo mialas duzo szczescia albo w Twoim miescie jest naprawde duzo pracy albo jestes bardzo poszukiwana specjalista (tacy jednak maja kontrakt zanim pojawia sie fizycznie w Australii)

> Praca nie lezy tu na chodniku, trzeba sie WYSILIC aby ja znalezc.

Piszesz tak, jakby kazdy komu sie nie poszczescilo usiadl na sofie i czekal na oferty pracy. To jest oczywista prawda.



Odniose sie jeszcze do postu powyzej:

>Ja osobiscie nie widze nic w tym zlego zeby np. taki pan inzynier
>budownictwa zaczal prace jako pomocnik murarza (no przeciez fach
>podobny) jesli naprawde chce wyjechac z polski i zmienic swoje zycie to
>powinien byc gotowy na kazda opcje.

O tym wlasnie pisze. Na 95% zacznie kariere w Australii, jako murarz niz inzynier.

Pozdrawiam,

K.Polak


Góra
  
 
PostNapisane: Pt lip 16, 2004 2:11 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pn gru 08, 2003 9:59 am
Posty: 241
Lokalizacja: Brisbane
<<Ok. czyli Twoje argumenty, wyglada na to, wynikaja raczej z wielkiego optymizmu niz rzeczywiscie doswiadczenia.<<

Nie. wynikaja z doswiadczenia. obserwuje australijski rynek juz od bardzo dawna. Sama jestem juz na rynku pracy. Poza tym moja maz wspolpracuje z agencjami posrednictwa pracy i posiada duza wiedze nie tylko o agencjach w Brisbane ale i w innych miastach australii.

<<Wiec jeszcze raz powtorze, standardowe ogloszenie z seeka, mycareer etc nic mu nie powie. Bo nie zna warunkow, jakie tutaj panuja. Z ogloszeniu znajdzie tylko informacje, ze potrzeba takcih ai takich umiejetnosci, tyle i tyle lat doswiadczenia i prawa do pracy.>>

ogloszenia trzeba umiec czytac.

<<Po pierwsze nie 3%, a prawie 5.7%. Po drugie te 5.7% dotyczy Australijczykow. Do liczenia bezrobocia nie wlicza sie wszytskich przebywajacych tu chwilowo, np studentow. A tak sie sklada, ze studentow w Australii jest zatrzesienie. I nie bardzo mnie obchodzi argument, ze oni sa tu zeby placic, a nie zarabiac. Kazdy musi miec przychod, musi z czegos zyc i miec jakas prace. I kazdy kto tu przyjezdza w poszukawaniu pracy, liczy na to ze bedzie pieniadze zarabial, a nie wydawal. A jesli juz mowimy o nie-Australijczykach i nie-rezydentach to gdzies mi sie obilo o uszy, ze jest to prawie 20%.<<

Student to student i ZADEN kraj nie wlicza studentow do grona pracujacych i nie mierzy tym bezrobocia. Skoro skonczyles studia to powieniens wiedziec jak sie wylicza poszczegolne wskazniki ekonomiczne.
Jaki kraj na swiecie liczy liczy bezrobocie wsrod studentow?!
cytujac ENCYKLOPEDIE:
student to "(łc. studens, -ntis ‘uczący się’ od studere ‘starać się, przykładać się; uczyć się’) osoba ucząca się w szkole wyższej"
Otrzymujac wize studencka, dostajesz mozliwosc DOROBIENIA sobie jakis pieniedzy na kieszonkowe.
Wiec o co to cale narzekanie?? Czego oczekujesz od immigration? ze przychyli Ci nieba? przeciez Ty dzis jestes a jutro a Cie nie ma. I wiadomo ze uczelnia na Tobie zarabia. nikt nie jest tutaj instytucja charytatywna.

Nie oczekuj ze jedziesz jako student a ktos bedzie Cie traktowal jako rezeydenta, bo to glupie...

>>Nie, myslisz sie. To jest realna ocena sytuacji. Jak sobie ktos mysli, ze przyjedzie do Australii i od razu znajdzie prace przez agencje czy z ogloszenia, bo jest przeciez specjalista, ma zdolnosci, zna agielski, jest obrotny, itd itp, to moze sobie tak myslec, co i tak nie zmienie faktu, ze najprawdopodobniej bedzie pracowal w kuchni lub jakies restauracji.<<

to bzdura... a ja wspolpracuje z agencjami i bardzo sobie to chwale. I poczytaj innych, np. Magde.


>>Interview to interview. Az tyle i tylko tyle. Za jakis czas zapytam sie Ciebie, po ilu rozmowach kwalifikacyjnych znalazlas sobie wymarzona prace?<<
a ja uwarzam ze to wiele. to ze prosza mnie na interview to juz sukces i potwierdzenie ze CV jest dobre. A ja nie aplikowalam na niskie stanowiska.

Tip: srednia w Sydney, w zasadzie niezaleznie od dziedziny (oczywiscie nie mowie of pracy fizycznej), to okolo 200-300 wyslanych resume i na ta liczbe nie wiecej jak 4-6 inteview. Powtorze znowu, to jest moje doswiadczenie i moich znajomych, Australijczykow i nie-Australijczykow. No chyba, ze wszyscy, ja i moi znajomi jestesmy jacys tacy nieobrotni ;-)


>>to Ty to napisales, bi ja nie przeczytalam nawet jednego dobrego slowa od Ciebie.
Jak wyczytalam na stronach immigration bezrobocie wsrod migrantow w Australii wynosi 16% w ciagu pierwszych 3 miesiecy pobytu, potem spada do 4%. Jak napisalam wczesniej, migrant/emigrant to czlowiek ktory ma prawo STALEGO POBYTU w AU. i prosze nie myl tych pojec bo robisz krzyk o nic.

>>Z Australii. Okres rozowych okularow mam juz za soba ;-)
Niemniej calkiem daleko "zajechalem". Szkoda tylko, ze moim znajomi nie maja jakos okazji tez tak zajechac.<<

ja nigdy nie mialam rozowych okularow. mysle po prostu pozytywnie i realnie oceniam swoje umiejetnosci i szanse. inaczej nie podjelabym decyzji o przyjezdzie. Moja pozycja jest jednak inna, ja nie przyjechalam tu jako studentka tylko mam wize rezydenta. I nie czuje sie w niczym gorsza czy dyskryminowana lub o mniejszych mozliwosciach niz inni ludzie majacy tu prawo stalego pobytu.


pozdrawiam optymistycznie :lol:
Kasia


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL